Mamy potwierdzenie z drugiej serii 50 m bifins chłopców w kategorii E – klasyfikacja wywrócona do góry nogami. Aleksander Maksymow (UKS Rekin Wrocław SP50) wygrywa całą konkurencję z kapitalnym 30.27 i zgarnia 208 pkt. Tuż za nim Mateusz Winiarski (Laguna 24 Toruń) z 30.44 – 205 pkt, a trzeci finiszował Jakub Sienkiewicz (UKS Amfiprion Olecko) w 30.58 na 202 pkt.
Jakub Konik (UKS Rekin Wrocław SP50) dokłada 30.87 i 196 pkt – to czwarte miejsce, a piąty Alex Wojcieszak (UKS Tri-Sea Mewa Władysławowo) z wynikiem 32.23 (173 pkt). Cezary Boszke domyka stawkę drugiej serii – 34.10 i 146 pkt.
Z liderów po pierwszej serii: Maksymilian Potulski spada na 7. miejsce z 34.65 (139 pkt), Leon Szurmiej jest 8. z 37.51 (109 pkt), a Norbert Narkowicz zamyka tabelę – 46.14, 58 pkt. Wszystko wskazuje na to, że to końcowe rozstrzygnięcia tej konkurencji – druga seria dowiozła komplet rezultatów i przejęła czołowe pozycje.
Wracamy na 50 m bifins chłopców w kategorii E. Mamy już pierwsze czasy z serii pierwszej i to solidne otwarcie. Maksymilian Potulski z KS Aqua Sport Kościerzyna wyraźnie wygrywa swoją serię z czasem 34.65, co daje mu obecnie prowadzenie i 139 pkt. Za nim Leon Szurmiej (UKS Tri-Sea Mewa Władysławowo) melduje się na mecie z 37.51 i 109 pkt, a trzeci z tej grupy, Norbert Narkowicz (UKS Delfin Jastarnia), kończy w 46.14 na 58 pkt.
Patrząc na listę startową – w blokach czekali jeszcze zawodnicy drugiej, mocniejszej serii: Cezary Boszke, Mateusz Winiarski, Aleksander Maksymow, Jakub Konik, Alex Wojcieszak i Jakub Sienkiewicz. To właśnie tam zapowiadane były najlepsze życiówki w okolicach 30–33 sekund, więc wynik Potulskiego 34.65 będzie dziś testowany. Na razie to on wyznacza poprzeczkę do pokonania, a Szurmiej ustawia się tuż za nim w tabeli czasów.
Przypomnijmy: świeży rekord Open Baltic Cup w tej konkurencji to 17.41 – ustanowiony wczoraj przez Tymona Dacha – absolutnie z innej półki, ale w realiach kategorii E dzisiejsze ściganie zapowiada się wyrównanie. Czekamy na odpowiedź z drugiej serii, zwłaszcza na start Aleksandra Maksymowa i Jakuba Konika, którzy na papierze mają potencjał, by wskoczyć przed Potulskiego.